No i stało się. Spotkałem się z nią i powiedziałem jak się naprawdę czuję. Wyjaśniłem jej, że nie jestem już od dłuższego czasu szczęśliwy i muszę się silić na pewne zachowania, które są sprzeczne z moją naturą. Ona też wyznała mi, że się źle czuje w tym związku. Na razie nie zrywamy kontaktu bo obiecałem jej pomoc w paru kwestiach, a ona zaś obiecała mi, że będzie mnie wspierać jako przyjaciółka przed wyjazdem do AU. Razem przekonaliśmy się, że jesteśmy do siebie po prostu przywiązani, ale nie wyobrażamy sobie życia w przyszłości ze sobą w formie ew. małżeństwa.
.
Podsumowując...mega ciężka rozmowa. Chyba najcięższa decyzja jaką podjąłem w życiu, ale wiem, że smutek minie, a kamień i jej i mi z serca spadł. Ona jest na prawdę wyjątkową, inteligentną i piękną dziewczyną...ale nie pasujemy do siebie jako para, mimo iż przyjaźnimy się i lubimy swoje towarzystwo. Tak naprawdę najbradziej przykro mi z tego powodu, że tak późno zorientowaliśmy się, że do siebie nie pasujemy. Może gdyby to się stało wcześniej, to by tak nie bolało. Ale mamy po 24lata ...jeszcze szmat czasu przed nami. Na pewno znajdziemy swoje drugie połówki jabłek
Dziękuję wam wszystkim za rady i wsparcie. Jesteście wspaniali.
Pozdrawiam i do zobaczenia na forum. Będę zaglądał tu co jakiś czas.